Indoor coverage to termin określający jakość łączności bezprzewodowej wewnątrz obiektu. W praktyce chodzi o to, czy wchodząc do windy, piwnicy albo sali konferencyjnej w środku budynku, nadal możemy swobodnie rozmawiać i korzystać z internetu.
Dawniej akceptowano fakt, że w głębi biura zasięg zanika. Dzisiaj traktuje się to jako awarię infrastruktury, podobną do braku prądu czy niedziałającej klimatyzacji. Oczekiwania pracowników i najemców są jasne. Biuro ma zapewniać taką samą jakość połączeń jak otwarta przestrzeń na ulicy.
Z technicznego punktu widzenia winę za słaby zasięg ponosi często sama konstrukcja obiektu. Paradoksalnie im nowocześniejszy i bardziej ekologiczny budynek, tym gorzej radzi sobie z przepuszczaniem fal radiowych. Architekci stosują materiały, które świetnie izolują termicznie, ale przy okazji działają jak tarcza dla sygnału sieci komórkowej. Szczególnie problematyczne są nowoczesne okna z powłokami metalicznymi. Potrafią one tłumić sygnał wielokrotnie mocniej niż zwykła szyba. Do tego dochodzą żelbetowe ściany i stalowe elementy konstrukcyjne. W skrajnych przypadkach solidnie zbudowany biurowiec zamienia się w klatkę Faradaya, która skutecznie odcina wnętrze od sieci zewnętrznej. Sygnał po prostu odbija się od elewacji i nie penetruje do środka.
Brak stabilnej łączności to realny problem operacyjny
Pracownicy tracą czas na szukanie miejsca, w którym da się przeprowadzić rozmowę bez zakłóceń. Częste przerywanie połączeń czy zrywanie telekonferencji wpływa na komfort pracy i generuje niepotrzebny stres. Wywołuje to też negatywne wrażenie u klientów i gości biznesowych odwiedzających firmę.
Jeśli podczas wizyty w biurze ich telefony tracą zasięg, jest to odbierane jako brak profesjonalizmu ze strony gospodarza obiektu. Niezawodna łączność wewnątrzbudynkowa stała się elementem standardu budynków wysokiej klasy.
Jak wprowadzić sygnał do środka?
W przypadku dużych obiektów, takich jak biurowce, galerie handlowe czy hotele, samo liczenie na zasięg z zewnątrz rzadko się sprawdza. Rozwiązaniem stosowanym w takich miejscach jest system DAS. To skrót od Distributed Antenna System. Idea jest prosta. Skoro ściany blokują fale radiowe, trzeba ominąć przeszkody i wpuścić sygnał do środka za pomocą dedykowanej instalacji.
W praktyce wygląda to tak, że na sufitach korytarzy i pomieszczeń montuje się sieć niewielkich anten. Są one połączone ze wspólnym źródłem sygnału.
Taka instalacja działa trochę jak system nawadniania, który rozprowadza wodę tam, gdzie jest potrzebna. W tym przypadku DAS „rozpyla” sygnał sieci komórkowej równomiernie po całym budynku. Dzięki temu użytkownik ma pełny zasięg niezależnie od tego, czy znajduje się na parterze, czy na najwyższym piętrze. System może obsługiwać wielu operatorów jednocześnie, co jest kluczowe w budynkach użyteczności publicznej. Technologia ta eliminuje martwe strefy. Nawet w garażach podziemnych czy windach telefon działa tak samo sprawnie jak na zewnątrz.
Deweloperzy i zarządcy nieruchomości coraz częściej traktują systemy typu DAS jako obowiązkowe wyposażenie. W nowo powstających biurowcach instalacje te projektuje się już na etapie budowy. Właściciele starszych obiektów decydują się na modernizację, bo wiedzą, że brak zasięgu obniża wartość nieruchomości. Firmy szukające nowej siedziby często weryfikują jakość sygnału wewnątrz jeszcze przed podpisaniem umowy najmu. Dobre pokrycie wewnątrzbudynkowe przestało być technologiczną nowinką, a stało się wymogiem biznesowym.